14.06.2007 :: 22:10 Komentuj (7)
wkurza mnie coś to moje życie, taki zastój straszny, muszę coś z tym zrobić, tylko jak?
31.05.2007 :: 23:36 Komentuj (3)
doszłam do tego dlaczego tu tak mało pisze... Bo jeśli już tu pisałam to swoje głębsze przemyślenia , a tego nie umiem inaczej robić niż wprost, problem zaczyna sie w miejscu w którym "za" dużo osób wie o tym blogu, boje sie żeby nie zranić kogoś z bliskim swoimi wywodami, albo żeby nie wszczynać niepotrzebnych kłótni. Niby blog to osobna sprawa, ja wiem, ale mimo wszystko coś zostaje w człowieku co przeczyta, a jeszcze niedaj boże pojawia sie niekiedy nieproszona osoba i jest kłopot...
Wiem jedno po dzisiejszym dniu, że mimo wszystko chciałabym mieć garstkę pewnych przyjaciół dzięki którym świat na chwile staje sie fajniejszy, bardziej idealny. Wiem, że może jestem banalna, ale lubię mieć pewne rzeczy "jak należy" żeby miała potem co wspominać i co opowiadać, bo można i mówić, że na pewnych sprawach "materialnych" komuś nie zależy, ale dla mnie właściwie to ma bardziej wymiar duchowy. Bo chciałabym mieć choćby taki wieczór panieński z prawdziwego zdarzenia (już nie mówiąc o weselu), żebym nie musiała siedzieć smutna, że ktoś nie wpadł na jakiś tam pomysł. Ja zawsze staram sie stwarzać bliskim właśnie taką atmosferę, że są wyjątkowi, mam nadzieję że czasem mi to wychodzi. Wiem, że nie jestem jedyna i toś może powiedzieć, że to nie ma znaczenia, albo że trzeba sobie zasłużyć, ale ja właśnie mam po o tego bloga żebym sobie pisała że jest mi to potrzebne. Chciałabym mieć takich przyjaciół którzy nie zawodzą w ważnych sprawach, którzy nie kłócą sie z byle powodu, których nie da sie kłócić przez jakąś sprawę, jakąś osobę czy słowo. Bo człowiek w istocie jest istotą społeczną i właściwie nie wyobrażam sobie życia w pojedynkę a nawet w dwójkę. I... nie chciałabym sie czuć przy nich skrępowana, nie chciałabym musieć gryźć się w język bo ktoś coś źle zrozumie, bo przecież przyjaciel to ktoś kto cię zna i wie że jeśli nawet coś powiesz to w emocjach i nie bierze sobie czegoś do serca. Takie są w tej chwili moje marzenia bo jeśli chodzi o resztę to wszytko jest na dobrej drodze ( mam nadzieję) i jestem szczęśliwa, no, może brakuje mi pracy do szczęścia, ale to jakoś da sie jeszcze nadrobić...
I bardzo proszę jeśli ktoś tu trafi nie brać tego osobiście :>
Buziaki Soulfly :)
P.S. Tak sobie właśnie zdałam sprawę z tego, że piszę tu w okolicznościach zbliżającej sie, trwającej lub zakończonej sesji, czyżby jakiś znak? :P
06.02.2007 :: 18:52 Komentuj (4)
nudzi mi się... Wczoraj miałam ostatni egzamin w tej sesji, no i dziś zaczęło mi się nudzić :( Do tego wszystkiego siedzę na tej wiosce i się ruszyć za bardzo nie ma jak... Hmm.... muszę sobie wymyślić coś do roboty, bo ile można siedzieć przed tv? no nie.
Kusza mnie strasznie puzzle u siostry w pokoju - 1000 kawałków :P Cool,tylko nie mogę jej za dużo ułożyć bo będzie się złościć :P Może mój chłopak się zlituje i mi tez kupi takie big puzzle :D
Dokładnie za tydzień mam mieć zabieg, to dopiero będzie jazda, z łażeniem po domu z tym opatrunkiem, nie będzie mi się wolno przemęczać, hehs...
Najgorsze ze po tych antybiotykach wcale mi ból nie przeszedł, coś mi się zdaje ze bakteria (pseudomonas - piękne ma imę:) ) mnie bardzo polubiła i nie chce odejść :/
no to idę sobie coś wymyślić do roboty .... paaa
05.01.2007 :: 01:00 Komentuj (5)
Przejrzałam swoje archiwum, w sumie sporo tego. Dużo się pozmieniało, chyba wydoroślałam, moja dusza się chyba troche uspokoiła, choć nie raz miewam wątpliwości.
Kiedy czytałam początki tego bloga doszłam do wniosku, że pare osób które jest ze mna od początku zasługuje na wielkie podziękowania, chyba dzieki nim trzymałam ciągle pion. Dziekuje Szymonowi za to, że nie pozwolił mi sie załamać w tych najgorszych chwilach, dziekuje free - że zawsze potrafił dokładnie zrozumieć co we mnie siedzi, choć tylko ze słów i za to że wciąga mine na wyżyny intelektualne. Dziekuję nieistotne - która zostawiła wiele mądrych, przemyślamych słów tutaj i nie raz dawały mi one do myślenia. Dziekuje juz od dawna nieobecnym: Hadesikowi, Bloody, dziewaq'owi - mam nadzieje że u nich wszystko ok. Dziekuje takze siostrze która patrzy trzeźwo na moje wyskoki. A najbardziej dziekuję mojemu słoneczku - bo potrafił przeczekać najgorsze chwile, wybaczyć i trwać przy mnie mimo wszystko.
Zaczynałam tu pisać w chyba najkrytyczniejszym momencie mojego życia, kiedy byłam załamana i potrzebowałam wsparcia. Niech ludzie gadająco chcą, ale z perspektywy czasu stierdzam, że takie wsparcie tu dostałam, mimo że wielu z was jest mi całkiem obcych. Od tego czasu spełniło sie pare moich marzeń, ale i pewne niespodziewane rzeczy sie zdarzyły. Żyje w nowym miejscu z nowymi marzeniami, z ukochanym przy boku. Ale to nie znaczy, że zapomniałam, pamietam, już nie boli ale jest pewien sentyment, już chyba nigdy nie zniknie z serca, ale może to i dobrze.
Są sprawy które chciałabym zmienić, ale które prawdopodomnie sie już nigdy nie zmienią, mimo to czuje sie szcześliwa, szczęśliwsza.
Troche tesknię, za starym domem, za starym osiedlem, za starymi przyjaciółmi, których już tak dawno nie widziałam, za starą szkołą ale to chyba jest nieodzowne w życiu. CZsami chciałabym wrócić do czasów liceum, ale czy to nie jest także we wspomnieniach wszystko jest piekniejsze? Może lepiej żeby to tak zostało...
Obiecuje że zaczne pisać częściej.
Odmieniona SOULFLY
24.11.2006 :: 17:44 Komentuj (5)
a tak wpadłam, powiedzieć ze zyję. Chyba przestałam umieć tu pisać. Ale i tak pozdrawiam wszystkich czytających. :)
03.06.2006 :: 12:45 Komentuj (6)
Zajebiście, chuj mnie strzela. Jak można żyć w ciągłych awanturach, pretensjach, niedopowiedzeniach? Przecież to ryje psychikę, to jest chory klimat, no ale przecież ja nigdy nie mam racji. Wymyślam sobie wszystko, i w ogóle mam schizofrenie. Tylko szkoda ze "obcy" tez widza ze jestem traktowana inaczej, gorzej. I z nikąd wsparcia. To nic, ze czasem starasz się żeby wszystko było cacy, i tak znajdą coś do czego można się przyczepić, najlepiej do tego, co jest moją "słabością" - bo nie potrafię wcześnie wstawać, jak nie musze. Wychodzi na to, ze najlepiej w dupie to mieć, włączyć survival i czekać na moment końca edukacji, a wtedy sruuuu. Czasami mam ochotę już rzucić wszystko i po prostu uciec, ale co potem? Tylko opuchnięte oczy, zamknięta skorupa i próba zlewania, i jak tu rzucić palenie??
28.03.2006 :: 13:43 Komentuj (1)
Ownlog w trakcie przebudowy :P
Kłaniam sie w pas free :)
01.03.2006 :: 15:07 Komentuj (4)
oczywiście wesolutka w komentarzu miala racje, już jakiś czas po sesji. Zaraz po oddalam sie błogiemu lenistwu, a teraz nowy semestr się zaczął i... czekam z utęsknieniem na wiosne.
Muszę sie do czegoś przyznać, nie umiem sama naprawić swojego szablonu, gdyż jestem w html-u analfabetką, a mam lenia i nie chce mi sie tego uczyć :P a ktoś kto mi mógłby to zrobić jest zajęty i nie chcę go teraz męczyć moim ownlogiem, tak więc teraz wszystko jasne. Wogóle to jakoś ostanio nie mam potrzeby pisania tu, wydaje mi się to jakieś takie wymuszone, więc sobie tak wegetuje, bo szkoda mi kasowac :P
A za oknem znowu śnieg pada... kiedy ta zima sie już od nas odczepi??
Pozdrawiam SOULFLY
11.01.2006 :: 22:22 Komentuj (3)
podobno jestem agresywna... moze powodem jest okres?...
a może powinnam sie leczyc?...
i wcale nie chce zadnych konstruktywnych komentarzy.
Musze sobie sprawić wakacje, może bedzie mi lepiej.
Jutro 2 kolokwia, a sesja za rogiem... kto ma sprzedać serotonine?
07.10.2005 :: 14:25 Komentuj (3)
PAŹDZIERNIK...
...ten miesiąc nie działa na mnie optymistycznie. Na szczęście narazie jeszcze bardzo zimno nie jest. Wakacje minęły zaskakująco szybko, moja malutka suczka, juz nie jest taka malutka, z wycieczki nad morze zostały tylko wspaniałe wspomnienia i jeszcze nie wywołane zdjęcia :P, no i wrześniowa praca w Casto - mały uśmiech na twarzy. Jednak atmosfera w jakiej sie pracuje może sprawić że jest naprawdę miło i az chce się chodzić do pracy. Na wypłate niestety jeszcze czekam. Obiecałam, że kiedyś przujde odwiedzić... zobaczymy jak się uda.
Zaczęły się studia, 3 rok, już nie AB a UKW :D ale... dużo się nie zmieniło. A już napewno nie w sprawie burdelu w rozkładzie zajęc i doboru sal... Niewiedzieć czemu nagle moje studia stały się wieczorowe, końce najwcześniej o 17 :/ a najczęsciej jest to ok 20. Masakra. Wogóle jak na 3 rok, mam dużo zajęć, połowa oczywiście, nie związana z kierunkiem studiów, ale to już inna historia. Dlaczego tak jest, że np. w sobote, kiedy dostałam plan, jeszcze nie zaczęlam chhodzić na zajęcia a juz byłam wściekła. ehhh...
pokarało mnie... pokarało mnie bo mając siostrę i znajomych na Akademii Medycznej cieszyłam się, ze nigdy nie bede musiala uczyć się anatomii. I co? mam teraz przedmioty: Patofizjologia układu nerwowego, neuropsychologia i neurologia. Z ostatniego mam już koło w przyszłym tygodniu i tak bedzie... co tydzien :/ a z czego koło z anatomii układu nerwowego ....yhhh... dam rade chyba co? :)
Coś mnie dziś kaszel wziął... no i właśnie nie wiedziec czemu (?) wszyscy się rozkładają teraz no i przez to wlaśnie sie dowiedziałam że nie wypali impreza. Mieliśmy jechac na paraptówę do kumpla do Torunia, misiu sie tak cieszył na tą imprezę, ja z resztą też. No i się okazało że za wiele osób się rozłożyło i nie jedziemy :(
oje słoneczko pewnie bedzie miało przez to zły humorek, bede musiała go pocieszyc :P
No i możliwość spędzenia razem nocy, padła narazie. Hmm... tak by było dobrze razem zamieszkać, czemu to nie jest łatwiejsze? Chociaz jak patrze na znajomych to... chyba jest to jednak proste, tylko problem leży gdzie indziej... w moich rodzicach.
No i tym optymistycznym akcentem kończę tą notkę, gdyż się juz dość rozpisałam. Tak se myślę (dobre nie?:)) że smutno jakoś napisałam, ale tak w ramach informacji, to ja jestem szczęśliwa wiecie?
Naprawdę to dobry okres w moim życiu, czuję się naprawdę szcześliwa, spokojna, tylko czasami mały huragan przejdzie...
Ale moje słoneczko daje mi dużo siły i sprawia że czuje się kochana :)
Buziaki i pozdrawiam, szczególne pozdrowienia dla free, za którego namowami w sumie powstają kolejne notki. A szablon jak popsuty, tak popsuty... sie zabrać za to trzeba :P
SOULFLY